Stereofonicznie i Muzycznie Cześć I

Pierwsza wersja tego teksty ukazała się ponad rok temu na moim starym operowym blogu.

Nid namówił mnie na napisanie czegoś o sprzęcie audio i głośnikach. Z góry nie będzie to żaden wpis wyrocznia, po prostu podzielę się moimi doświadczeniami ze składania do kupy (z większym lub mniejszym sukcesem) sprzętu audio z nadzieję, ze pomoże to ludziom zainteresowanym tematem w podjęciu decyzji i zaoszczędzi im kapkę czasu przeznaczonego na dogrzebywanie się informacji na sieci.

Nie ważne czy z radia, CD, kaset, taśm, ipodów, winyli czy też komputerów, muzyka towarzyszy nam prawie nieustannie (przynajmniej tak się ma sprawa ze mną). 90% populacji zamieszkującej tą ziemię ślizga się na jakości jako takiej a „doświadczeniem” jakim może okazać się słuchanie muzyki zbytnio się nie przejmuje – najważniejsze aby coś tam w tle pyrczało, albo żeby bass walił po uszach tak by one więdły a śruby same wykręcały się z karoserii samochodu (w którym sprzęt audio pierwszej próby jest zainstalowany). Istnieje jeszcze te pozostałe 10% któremu niezbyt będzie się uśmiechało słuchanie muzyki na „komputerowych głośnikach”, lub też z jakiegoś starego Grundiga, tudzież jamnika jub na standardowych ipodowych słuchawkach (brrrrr – na których to dodam, że słucha ze słuchającym całe jego oteczenie :D).

Witamy w świecie audio.

Jeżeli należycie do drugiej grupy zapewne nie raz zastanawialiście się czy warto by było zainwestować w lepszy sprzęt, ile by to kosztowało i jaką różnicę dane wam by było usłyszeć. Właśnie tu jest pies pogrzebany – koszta mogą wahać się od średnich po astronomiczne. Najłatwiej (jak w przypadku każdego hobby wymagającego zakupów) jest ustalić sobie budżet (który zapewnię po jakimś czasie ulegnie rewizji ale na pocztek warto ustaliś sobie jaiś limit) – tak aby wiedzieć mniej więcej ile jesteśmy w stanie wydać (i jednocześnie nie pogrążyć się w długach) i w jakich przedziałach cenowych będziemy szukali komponentów do naszego zestawu muzycznego.

Drobna dygresja – świat audio i audiofilli oraz szczególnie światek high-endowego audio zasiedlony jest przez gigantyczne masy dupków. Jakby tego było mało są to najczęściej bardzo zamożne dupki (bo mogą sobie oni pozwolić na zakupy niezwykle drogiego sprzętu, lub też dupki niezbyt zamożne, które narzekają na zamożnych dupków, głównie dlatego że ci zamożni kasę mają a mniej zamożnym się nie przelewa). Większość z was zdaje sobie sprawę, że każde hobby będzie miało swoją gałąź zacietrzewionych elitistów i sprawa ma się podobnie w świecie muzyki. Zwracam na to uwagę, gdyż zapewne w niedługim czasie (a może już nawet i dane wam było) odwiedzicie kilka z bardziej znanych forów internetowych na którym to ludzie o sprzęcie muzycznym sobie gaworzą i natkniecie się tam na masy flejmów, wytykanie siebie palcami, szydzenie z innych i ich preferencji i mieszanie z błotem sprzętu którego możliwe że będziecie zagorzałymio zwolennikami. Spotkaliście się może z flejmami pod recenzjami gier komputerowych? Tam gdzie recenzent mieszany jest z błotem za to, że nie dał 10 w saki na 10 produktowi, którego dany komentator kupił? Każdy z nas wydając pieniądze na dany produkt (sprzęt audio czy tez głupią gierkę konsolową) chce udowodnić, że dokonał dobrego wyboru i nie wyrzucił pieniędzy w błoto. Dlatego jeżeli ktoś inny wystawia zakupionemu przez naszego furiata produktowi niezbyt wysokie noty to jest on automatycznie zrównany do nic nie wiedzącego idioty i flejmusa. Gry kosztują około 60$, high endowy sprzęt audio może iść w dziesiątki lub też i setki tysięcy dolarów. Teraz wyobraźcie sobie jak musi skakać danemu delikwentowi, który wyłożył na wzmacniacz powiedzmy 3000$, ciśnienie gdy ktoś mu stara się na sieci (czy też w recenzji) wmówić że nie słyszy różnicy pomiędzy jego wzmacniaczem za trzy koła a wzmacniaczem innej firmy za połowę jego ceny. Jakby tego było mało większość z ludzi zwących siebie audiofilami to fani Jazzu i muzyki klasycznej.

Osobna sprawa ma się z samymi recenzjami i sposobem w jaki ludzie opisują dźwięk wydobywający się z głośników. Warto pamiętać, że każdy z nas słyszy inaczej, ma inne priorytety i podobają się nam wszystkim różne rzeczy (oraz to że wszyscy zaliczający się do grona naszej doskonałęm cywylizacji mają w jakimś stopniu uszkodzony słuch). Nie przestraszcie się gdy ktoś będzie piał z zachwytu używając słów, których wy nigdy nie słyszeliście w odniesieniu do muzyki. Tak to już jest – każda nisza ma swój żargon, z czasem się przywyczaicie i wszystko wróci do normy. Poczytajcie kilka recenzji i niech ten aktykuł będzie waszym słownikiem.

I jeszcze jedna drobna uwaga ode mnie – ten artykuł zostanie podzielony na kilka części. Na początek pogadam o głośnikach i kablach, później o wzmacniaczach i sprzęcie odtwarzającym. A dalej smucić będę o słuchawkach i różnych audio-dziwactwach. Prawdopodobnie w międzyczasie pomiędzy wpisami wrzucę tutaj listę komponentów, z których składają się moje zestawy audio, aby nie wyszło na to że jestem gołosłowny.

Głośniki

Niezależnie od waszych preferencji będziecie potrzebowali głośników, czegoś do czego można te głośniki i resztę sprzętu odtwarzającego podłączyć oraz czegoś co będzie tą muzykę odtwarzało.

Pierwszym pytaniem na które musicie sobie odpowiedzieć decydując sie na głośniki to – czy będziecie używac ich jedynie do słuchania muzyki, czy szukacie głośników do kina domowego? Różnica pomiędzy tymi dwoma wyborami jest dość poważna. W zestawie do kina domowego piwewszorzędną rolę będzie grał głośnik centralny i kolumny przedniei to na nie powinna pójść większość z waszego budżetu, drugą ważną rzeczą jest subwoofer, a dalej macie głośniki frontowe (dobre wieże frontowe moga spokojnie dublować jako subwoofery – szczególnie jeżeki jako tako radzą sobie z tanimi niskimi, prez co dane wam będzie  oszczędzić wam kapkę kasy) i na końcu satelity (zależnie od tego jaki system budujecie, i ile macie miejsca w mieszaniu, mogą być dwie, lub cztery).

Głośniki do muzyki to po prostu dwie sztuki, które umożliwią wam odsłuchiwanie i delektowanie się muzyką w stereo (i o tych głośnikach będę mówić poniżej)

Zacznę od kuriozum – warto zainwestować w „dobry zestaw głośnikowy”. Do codziennego słuchania spokojnie wystarczy para tak zwanych tzw. „bookshelf speakers” (jak sama nazwa wskazuje są to głośniki o rozmiarach od małych do średnich – takie, które zmieszczą wam się na półce). Nawet jeżeli słuchacie muzyki wyłącznie na komputerze to inwestycja w dobry zestaw głośnikowy (i słuchanie Mp3 skompresowanych w wysokiej jakości) sprawi że na nowo odkryjecie wasze ulubione albumy (bo i da się na nich usłyszeć o wiele więcej – podobnie jak na dobrych słuchawkach, szczególnie przesiadając się na nie z gorszego modelu).

Wracając do tematu – co to jest dobry zestaw? Zabrzmię zapewne jak sprzedawczyk, ale dobre zestawy głośnikowe naprawdę ciężko będzie wam znaleść w „dużych sklepach z elektroniką”. Jeżeli spotkacie się z produktem, którego nazwy nigdy wcześniej nie słyszeliście – to zapewne będziecie na dobrym tropie. Poglądajcie sobie strony takich firm jak B&WParadigm, czy też Klipsch, Polk (ten producent sprzedaje masę swych produktów na sieci) lub KEF i poszukajcie sobie czegoś co was zainteresuje (hint: jeżeli nie wiecie czego szukacie, to po prostu poszukajcie na wyżej wymionionych stronach czegoś co będzie fajnie wyglądało ;)). Większość z tych wymienoinych powyżej producentów jak i tych, których znajdziecie szukając zestawu głośnikowego dla siebie będzie zapewniało że to oni właśnie produkują najlepsze głośniki na świecie dlatego też następnym krokiem jest wyłuskanie recenzji tego co was interesuje na sieci. Sprawa z reckami ma się tak, że są one pisane przez ludzi, którzy utrzymują się z recenzowania sprzętu audio – więc podchodzicie do nich nieco sceptycznie. Podobnie ma sié sprawa z dyskusjami na temat głośników i ich zalet, szczególnie na forach producenów, gdzie publika ma juz określone skrzywienie co do tego co lubi i co im odpowiada). Najlepiej jest przetestować głośniki na żywo – postarajcie się zlokalizować dealera w mieście w którym mieszkacie, który będzie w stanie zaaranżować albo demo systemu, który was interesuje, albo będzie mieć je w swoim demo roomie. Uwaga co do demo-roomów – sprzęt w nich wystawiony przebywa najczęściej w idealnych warunkach (wymiary pokoju, wysokość głośników itd.), pamiętajcie że w waszym domu parametry mogą diametralnie się zmienić i głośniki mogą przez to stracić w waszych uszach (oczach). Nie zapomnijcie przynieść ze sobą waszej ulubionej muzyki, bo bez tego ani rusz – musicie mieś coś co wasze uszy będą znały ;)

Nie unikajcie lokalnych producentów. Odwiedziłem stronę Tonsilu i maja oni w swojej ofercie na prawdę ciekawe produkty.

I jeszcze sprawa oczywista, którą można łatwo przeoczyć, Zasięgnijcie języka wsród rodziny i znajomych czy aby ktoś nie zna jakiegoś entuzjasty muzycznego, lub osoby zanającej sią na sprzęcie audio. Jak wspominałem powyżej około 10% populacji jak najbardziej się tym rajcuje, więc wasze szanse na to że kogoś takiego, kto posiada jakieś doświadczenie w tych sprawach są całkiem spore. Zawsze łatwiej zasęgnąć rady i języka u znajomego naszego znajomego niż na forum internetowym. I warto wspomnieć o tym, że jeśli ta osoba jest fanem sprzętu audio, istnieje niezwykle wysokie prawdopodobnieństwo tego, że bdzie ona posiadała jakiś sprzęt na zbyciu – i zaczątek naszego zestawu będzie gotowy (i zapewne o wiele tańszy).

Głośniki to duża inwestycja i poważny wybór, dlatego przed zakupem warto posłuchać kilku modeli (wasze ucho przyzwyczajone do głośników niższej jakości będzie wam zapewne płatało figle i wszystko będzie brzmieć o wiele lepiej niż to co macie w domu). Tutaj przyjdzie z pomocą ustalony sobie z góry budżet, w świecie sprzętu zawsze dacie radę znaleźć lepszy (i zapewne droższy głośnik) i jak przy każdym zakupie trzeba się kierować wyborem najlepiej brzmiącego zestawu w ustalonych przez was samych ramach cenowych. Bardzo ogólnie mówiąc – im cięższy głośnik tym lepsze będzie jego brzmienie.

Następna sprawa to sam zakup – niestety odradzam kupowanie nowych głośników na sieci, warto wspierać dealerów (to po pierwsze), kolejną rzeczą, która warto mieć jest gwarancja na sprzęt na który właśnie wyłożyliście niemałą kwotę (a z tymi różnie bywa jeżeli kupujecie sprzęt przez sieć) i w końcu warto mieć miejsce gdzie w razie jakichkolwiek problemów będziecie mogli zadzwonić i te problemy rozwiązać. Warto tutaj dodać, że niektórzy producenci uważają sprzęt kupiony na sieci za „używany”, nawet w przypadku, gdy opakowanie nie było ruszone – po prostu w ten sposób chronią dealerów i wymigują się z dawania gwarancji na produkt, który zakupiony został za niższą kwotę. Po kilku godzinach wąchania w polskim internecie wychodzi na to, że można większość z high-endowych i nie tylko głośników nabyć spokojnie na sieci. Polecam zapoznać się z ofertą sklepów Nautilus, albo Polpak (który ma w swojej ofercie głośniki Paragdim i można na ich stronie sprawdzić listy dealerów w waszych województwach).

Jedyny problem z kupowaniem przez sieć to, że nie dane nam będzie ich posłuchać przed zakupem i w sumie kupować będziemy kota w worku, bo tak naprawdę oglądając zdjęcia i zagłębiając się w lekturę parametrów technicznych albo czytając recenzje niezbyt wiele będziemy w stanie powiedzieć na temat dźwięku jaki będzie się z tych głośników wydobywać. Sprawdziłem Allegro i nie ma tam zbyt wielkiego wyboru, wydaje mi się, że dla chcącego nic nie będzie niczego trudnego i zapewne na angielskim ebayu znajdzie się masa interesującego sprzętu. Można też swe poszukiwania przenieść do komisów i lombardów. Szczególnie jeżeli mieszkacie w większych miastach. Nie unikajcie sprzętu używanego, warto porozglądać się po sieci. Prawdę mówiąc przez ostatnie 50 lat postęp w dziedzinie głośników nie był oszałamiający i nawet kolumny z lat 70-tych mogą okazać się doskonałym (i zapewnie niedrogim) wyborem.

Pamiętajcie, że na rynku jest masa „dziwacznych” głośników jak na przykład Magneplanar 1.7. Ludzie klną się na wszystko co najświętsze, zapewniając o tym że powyższe głośniki brzmią fenomenalnie. Jak wspomniałem powyżej – może i ich brzmienie to fenomen, ale niestety bez odsłuchania w salonie nie byłbym w stanie powiedzieć.

Czym podłączamy? Czyli o okablowaniu

Zapewne nie raz widzieliście w sklepach audio kable i przewody głośnikowe których producenci zapewniaja na opakowaniach o doskonałej jakości przesyłania sygnału i liczą sobie za to odpowiednie (czytaj niemałe) pieniądze. Prawda jest taka, że głośniki można podłączyć do swojego sprzętu nawet przewodem od lampy i różnicy słyszeć prawdę mówiąc nie będziemy (przynajmniej 95% populacji nie będzie w stanie jej usłyszeć). Pamiętajcie, że wraz z długością przewodu (odległością głośników od źródła) sygnał będzie ulegał drobnym zaburzeniom, dlatego też w takim wypadku zamiast używać standardowych kabli użyjemy ich kapkę grubszej wersji. W hameryce istnieje coś takiego jak AWG (American Wire Gauge) jasno definiująca grubość kabla. I tak nasze klasyczne „cienkie” przewody głośnikowe (przy na przykład jamnikach lub zestawach kina domowego) będą na 90% miały 20 AWG. Kable „lampowe” maja pomiędzy 12-16 AWG. Ja osobiście używam szesnastek do połączeń bliskich i czternastek na odległościach większych niż 50 stóp (około 15 metrów). Zakupcie sobie szpulę powiedzmy 20 metrową High purity, oxygen free copper loudspeaker cable i po sprawie.

Teraz przejdźmy do tego czym podłączyć do siebie komponenty waszego zestawu. Tu sprawa ma się podobnie do klimatów z przewodami do głośników. Będziecie potrzebować kilku kabli RCA (na przykład coś takiego). Jak widać cena nie wygórowana, warto pamiętać, że przewody, które dostajecie wraz ze sprzętem lub te, które walają się wam po mieszkaniu są zapewne mocno słabej jakości (i można je wyrwać za jakiegoś dolara), dlatego polecam zaopatrzyć się w coś kapkę droższego. Po prostu te super tanie kable są okropnie niskiej jakości, super słabej robocizny a nie każdy jest fanem reperowania wtyczek z lutownicą w ręku przynajmniej raz w miesiącu.

Ja swoje kable kupuje od Blue Jeans Cable, bazując na rekomandacji mojego znajomego Matt’a. Zapewne w kraju gdzie mieszkacie nie będziecie mieli problemu ze znaleziemim producenta dobrej jakości kabli w przystępnych cenach.

Istnieje oczywiście o wiele więcej możliwości połączeń – Coaxial, TOSLINK aka S/PDIF, czy też HDMI. Ale o tym na razie nie warto mówić, bo mało kto będzie posiadać sprzęt używający tych złączy (chyba że zakupicie sobie zewnętrzy DAC, ale o tym jeszcze pogawędzimy).

Nudy i żargon techniczny, z którym warto się zapoznać

Ludzkie ucho potrafi rozróżnić dzwięki pomiedzy 20Hz a 20KHz. Znajać ten zakres łatwo możemy się zorientować jak dobrze (przynajmniej na papierze) będzie to pasmo reprodukować głośnik, którego zamiuerzamy zakupić. Reprodukacja w zakresie od 50-60Hz do 15-20 KHz oznacza, że ten głośnik powinien grać jak ta lala (pamietajmy, że nasz słuch zapewnie nie jest tak czuły aby odebrać całe spektrum od 20 do 20).

Sprawa druga – opór głośników. Najczęściej spotykane opory to: 1, 2, 4, 8, 12, 16 i czasem więcej omów. Standawdowy spotykany wskaźnik to 8. Wszystko powyżej lub poniżej ósemki wymagać może specjalnych wzmacniaczy, będących w stanie zasilić takie głośniki. Prosta zasada na określenie, czy nasz wzmacniacz „pociągnie” dany głośnik jest taka – nie powinien mieć on problemu z wszystkim równym swojemu oporowi, głośniki o oporze większym (na przykład 16 na wzmacniaczu o mającym osiem omów) też zagra, ale będziemy tracić moc, przez co ilośc watów wlepianych w głośnik przez nasz wzmacniacz, będzie po prostu niższa, ale wszystko powinno grać bez problemów. Przenigdy nie podłączajcie kolumn o niższym oporze do wzmacniacza o oporze wyższym, bo skończyć się to możę (i zapewnie się to skończy) katastrofalnie.

Sprawa trzecia – magia i ezoteryzm (jest to głównie sprawa spotykana u producentów kabli wciskających wam kit). Świat audio to nie szkołą magii – to powinno być jasne dla wszystkich na samum początku. To czysta fizyka, wszystko da się łatwo wytłumaczyć. Nie ma tutaj żadnych magicznych sekretów, nie ma kabał. Miejcie to na uwadze rozglądając się za podzespołami na sieci. Jeżeli traficie na stronie producenta na jakieś ezoteryczne stwierdzenia na temat, jak to jego kabel sprawia, że sprzęt gra o wiele lepiej, albo na przykład aby zakupić takie małe bloczki drewniane coby to kabel na podłodze nie leżał, bo to wpływa na barwę dzwięku, albo kryształowy kamień, który sprawi, że wsz odtwarzacz CD uzyska najczystszy dźwięk pod słońcem po prostu zamknijcie to okno waszej przeglądarki i nigdy na stronę tą nie wracajcie, nie warto tracić pieniędzy na szarlatanów.

Albo po prostu możecie zobaczyć sobie ten filmik ;)

Dla ciekawskich – więcej informacji na temat wszelakich aspektów odtwarzania dzwięku możecie znaleść na doskonałej stronie Elliota. Polecam na poczytanie do poduszki, szczególnie sekcję na temat kabli.

Na tym kończę częśc pierwszą. Więcej niebawem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s