Dragon Magazine na archive.org

Podobno nie jest to żadną nowiną, ale ja dowiedziałm się o tym dzisiaj zupełnie przypadkowo. Mianowicie, na archive.org znajduje się dość obszerna kolekcja legendarnego magazynu TSRDragon. Link znajdziecie tutaj. Z szybkiego spoglądnięcia w pracy wygląda na to, że pliki dostępne są zarówno w formacie PDF jak i Epub.

Do poczytania!

Gygax Magazine Redux

Hey, ponownie o Gygax Magazine.

Moji dobrzy znajomi John i Terry nakręcili krótkie wideo prezentujące jak wygląda wydrukowana kopia magazynu.

Niestety, można je oglądnąć jedynie w tym poście na Google+. Ten wpis jest publiczny, ale nie wiem jak to działa dla ludzi nie mających konta na Gmailu.

Update: Tenkar zrecenzował magazyn. Część pierwsza, część druga.

Hotline Miami

Hotline Miami to dla mnie pretendent do gry roku. Nie chcę spoilerować ani recenzować. W tą grę trzeba po prostu zagrać (i dać jej jakieś 15 – 20 minut aby się rozgrzała i aby przeszedł wstępny WTF…).

Jeżeli zaskoczy – bęziecie wspaniale spędzać czas przez  najbliższe cztery godziny (tyle mi zajęło przejście gry po raz pierwszy), oczywiście rozgrywka może trwać dłużej jeżli zdecydujecie się na odkrycie wszsytkich sekretów.

Dodatkowo gra ma wspaniały soundtrack.

Pora odebrać dzwoniący telefon, ponieważ ktoś w Miami właśnie porezebuje oferowanych przez was usług.

Gygax Magazine

No i będziemy mieli nowy magazyn o grach fabularnych! Gygax Magazine startuje w Sobotę. Impreza inauguracyjna odbywać się będzie w Nowym Jorku, ale ja oczywiście mam już mój weekend zaplanowany i niestety nie będę mógł się tam pojawić osobiście.

Słyszałem, że będzie tam kamera, i będzie można ogładać całą imprezę inauguracyjną przez sieć, ale niestety nie mam żadnych linków, pewnie pojawią się na stronie w Sobotę ;)

I warto wspomnieć, że tytuł nie jest zwykłym (jak by to określił Borejko) „skokiem na kasę”, ponieważ w operację zaangażowani są dwaj najstarsi synowie Gary’ego – Ernie i Luke.

Z tego co udało mi się dowiedzeić magazyn będzie kwartalnikiem i będzie mieć 64 strony. Tavis na Mule Abides ma parę szczegółow więcej, ale nawet i Cory Doctorow promował magazyn na Boing Boingu. Więc wydaje się, że nareszcie gwiazdy będą w porządku.

Dla tych pragnących większej ilości informacji – zapraszam na podłuchanie odcinka Jennisodes, lub spojrzenia na stonę Examinera. który ma więcej informacji na temat  zawartości pierwszego numeru i autorach poszczególnych artykułów.

Oczywiście nie bylibyśmy w XXI wieku gdyby Gygax Magazine nie miał oficjalnego konta na Twitterze.

Do przeczytania.

Scarlet Imprint

Scarlet Imprint to małe i niezależne Brytyjkie wydawnictwo zajmujące się publikacją książek o ogólnie ezoretyczni-okultystycznej tematyce. Słowo wydawnictwo niezależne  kojarzy się ludziom zwykle z „wydaniami na kserokopiarkach”, które to były dość popularne w naszym pięknym kraju nad Wisłą w połowie lat dziewięćdziesiątych.

Nie w tym przypadku Scarlet Imprint prawie każdą pozycje oferują oni  przyanjmniej w dwóch formatach – ultra limitowanej edycji, która często oprawiona jest w jakiś fikuśny materiał, edycję twoszkę mniej odjechaną (często oprawioną w płótno) i na początku zeszłego roku wprowadzili do oferty edycję, którą można by nazać „budżetową”. Ale nawet pozycje wydane najtańszym kosztem są wydane na świetnej jakości papierze, i nawet miękkie okładki posiadają na prawdę dobrą fakturę.

A co do tematyki? Z aktualnym katalogiem można zapoznać się tutaj. Co ciekawe kilka ostatnich pozycji ogniskuje się na Pomba Girze, południowo amerykańskiej bogini kobiecego piękna, seksualności oraz porządania i jej męskiemu toważyszowi Eszu.  Co jest posiunięciem niezwykle odważnym, szczególnie dla europejskiego wydawnictwa, które nie klepie (tak jak większość) wokoło Ordo Templi OrientisAlistaira Crowleya i ogólnie pojętego Europejskiej tradycji Okultystycznej. Możliwe, że trzeba po prostu wyrobić sobie niszę. I nadmienię, że nie jest to żadna nowość, poniewaź fiński Ixaxaar koncentruje swe moce wydawnicze na publikacjach traktujących o  Santisima Muerte, ale również nie omieszkamy tam znaleść publikacji związanych ze Ścieżką Lewej Dłoni czy też Kultem Kaina. Więc można powiedzieć, że troszkę bardziej „mainstreamowo”.

Dla ludzi zainteresowanych tego typu publikacjami, ale nie mających możliwości, lub też chęci czytania po angielsku w Polsce mamy Okulturę, ale Okultura zajmuje się głównie publikacją przełożonych klasyków. Jeżeli jesteśmy już przy Okulturze to przynajmniej warto śledzić ich serwis informacyjny.

Neurosis at Brooklyn Masonic Temple [01.19.2013]

To jest powód braku wpisu z zeszłej Soboty i Niedzieli. Czasem jest dobrze żyć w wielkim mieście, gdzie Neurosis gra regularnie. :D

Dla zainteresowanych setlista:

Eye
My Heart for Deliverance
At the End of the Road
Times of Grace
Distill (Watching the Swarm)
At the Well
The Tide
We All Rage in Gold
Bleeding the Pigs
Given to the Rising
Locust Star

D&D ponownie atakuje na PDFowym froncie

Dzisiaj świtkiem RPGowym wstrząsnęła więść o tym, że Wizards of The Coast postanowili (ponownie) udostępnić kolekcję podręczników z poprzednich edycji w formacie PDF. Storefront nosi wielce mówiącą nazwę DnD Classics, ale wszystkie podręczniki można zakupić również na DriveThru RPG (wychodzi na to, że mój login z Drivethru działa na  DnD Classics).

Nie omieszkałem oczywiście wydać dziesięciu dolarów aby nabyć T1-4 The Temple of Elemental Evil, moją wymówką było to, że planuję niedługo poprowadzić ten moduł na klasycznej Moldvay’owej wersji DnD (która ku mojemu ogromnenu zaskoczeniu i szczęściu jest również na powyższej stronie dostępna).

Przyznam się, że zakupu dokonałem gównie dlatego, że chciałem zobaczyć jak te podręczniki zostały zeskanowane i jak ogólnie się one prezentują. Tutaj troszkę się rozczarowałem. Okładki oczywiście są skanowane w kolorze, ilustracje są w skali szarości, ale tekst już jest czarno-biały i wygląda na moje oko,  że w nie większej rozdzielczości niż 72 DPI. Jest to mocno słabe rozwiązanie, szczególnie przy dzisiejszych objętościach dysków twardych, oczywiści można się tłumaczyć tym, że ludzie będą używać tych modułów na tabletach czy też telefonach. Dla mnie lepiej by było jakby zaproponować dwie wersje – jedną, którą można by sobie wydrukować w domu (w lepszej, archiwalnej rozdzielczości) i drugą do oglądania cyfrowego.

Z tego co po rzuceniu okiem na Temple of Elemental Evil wnioskuję, ktoś musiał te rzeczy składać i skanować ręcznie. Trzeba pochwalić ludzi z DriveThru za to że cały tekst został rozpoznany (i przez co jest łatwy do przeszukania) i oczywiście bookmarki również zostały zintegrowanre. Niestety spis treści nie jest już linkowany do stron, a jak ludziom rozeznanym w tych sprawach wiadomo, zrzautomatyzowanie tego zabiera około dziesięciu minut. Mierżą mnie również mapy na końcu modułu, które nie są zeskanowane (lub obrobione) w taki sposób, aby wyglądały prosto i schludnie.

Podsumowując, te wersje skanów (bierzcie pod uwage to, że widziałem jedynie jeden dodatek) to dośc mocny krok do przodu, jeżeli porównamy je do dokumentów, tóre udostępnione były (za darmo) na stronie Wizardsów gdzieś tak około 2005 roku przy okazji jeśli mnie pamięć nie myli wprowadzenia na rynek edycji 3.5. Dodam również, że dodatki, któe są w pełni kolorowe jak na przykład Uncaged: Faces of Sigil do Planescape‚a, wygłądają na pierwszy rzut oka doskonale (przynajmniej na podgłądzie ze strony).

Jednak aby dokładnie ocenić jakiść starszych skanów, przyjdzie nam poczekać na wprowadzenie na stronę suplementów do Birthrighta, ponieważ jak mpamiętam, one najbardziej ucierpiały w procesie skanowania ostatnim razem (wszystkie folia w podręcznikach to były kolorowymi isustracjami).

Można by jeszcze ponarzekać na to, że nie ma wszystkiego co się kiedykolwiek do DnD ukazało (mocno boli brak czegokolwiek do Spelljammera), a nawet sekcja Forgotten Realms prawdę mówiąc świeci pustkami, ale bardzo dobrze, że pierwszy krok zrobiono i że jest to krok w dobrym kierunku. Jeżeli weźmiemy pod uwage to jaki ruch i oblężenie ta strona dzisiaj przetrwała (nie możńa się było na nią przez większą część dnia nawet dostać) ta inicjatywa ma przed sobą świetlaną przyszłość.

Dodam jeszcze, że jak na razie oferta skierowana jest głównie dla fanów szukających albo nostalgii albo fanów z kregów OSR, co oczywiście nie jest przytykiem, a pochwałą dla ludzi, którzy przed otwarciem strony przeprowadzili badania rynku. Cieszy mnie to, że taka masa starych dodatków, suplementów i  modułów do starego dobrego DnD dostępna jest ponownie, w całkiem niezłej wersji ludziom z całego świata.

O cenach nie będę się wypowiadać, nadmienie jedynie, że za wersje dostępne na DnD Classics zapłacimy średnio o 30% mniej, niż gdybyśmy kupowali te podręczniki w sklepie zaraz po ich wydaniu.

PS. B1 In Search of Unknown jest dostępne za darmo. Szkoda tylko, że to tak słaby moduł, ale skoro za darmo to zawsze można poczytać o parze homoseksualnych podróżników i jaki to ogromy zamek z podziemiami sobie wybudowali. :D