Vast & Starlit

Escaped from Mercy-Class Stellar Prison V-917x aboard a craft of unknown origin, fleeing from world to world, seeking a place to hide, a place of peace, a place to call home. . .

Vast & Starlit*  to nowa, oparta na bezkostkowej mechanice, gra Science Fiction autorstwa Epidiaha Ravachola (min. Dread, Swords Without Master).

Jest to chyba najmniejsza gra fabularna z jaką było mi się spotkać. Całość zawiera się w czterech mini broszurkach wielkości podwójnej wizytówki, każda w cenie dolara. Nie mam zamiaru przeklepywać tutaj tego co się w każdej z nich znajduje (wszystko w powyższym linku). Wspomnę jedynie, że nie jest to gra dla zatwardziałych i lubiących gry ze  srebrnego i złotego wieku RPG, ale ci podchodzący do gier bez bagażu i uprzedzeń będą bawić się znakomicie.

Najbardziej odjazdowe są metody zamawiania poszczególnych broszurek. Autor nie poprzestaje na inkasowaniu pieniędzy, ale również wymaga od zamawiającego aby wykonali dla niego ilustrację (która ma obrazować ten podręcznik, ktory chcą zakupić). Epidiah wspomniał mi na PaxEast, że planuję umieścić wszystkie ilustracje, które dostanie od zamawiających na tumblrze poświęconemu grze.

UPDATE: Link do Tumblera tutaj.

Dla ciekawskich jak gra powstała Eppy niedawno gościł na Hazard Gaming. (Tam rowniez mini sesja)

*Przeogromna i Oświtlona Gwiazdami- zapewne jest to przychylenie kapelusza galakykom…

Reklamy

Elite: Encounters, an Elite: Dangerous RPG

Stare pryki zapewne zacierają powolutku ręce – jakiś czas temu David Braben (ksywa „szczękoszufladowy narzekała”) kickstarntął nową wersję Elite, która będzie nazywała się Elite: Dangerous.

Gra została ufundowana (a wraz z nią nawet książka której akcja będzie sie toczyć w jej uniwersum), teraz pora na kolejny krok.

Zapowiada się, że ujrzymy papierowo-fabularną wersję Elite, a zwać się ona będzie Elite: Encounters.

Z filmiku promującego oraz z opisu samej kampanii wychodzi na to że będzie to produkt skłaniający się mocno w stronę Simu i uchylający kapelusza takim tuzom jak Traveller. Muszę powiedzieć, że aktualnie nie napawa mnie to wielką nadzieją i jak na razie tego projektu swoją gotówką nie wsparłem. PO prostu jak na mój gust autor nie przedstawia za wiele informacji na temat gry, które manie najbardziej interesują. Elite to głownie gra dla samotników (choć Dangerous ma zawierać poważnie rozbudowany element multiplayer) i jej najważniejszym komponentem jest latanie z jednego systemu gwiezdnego na inny, a taka rozgrywka nie przekłąda się zbyt mocno na świat papierowych gier RPG (przynajmniej w miom doświadczeniu). Dlatego poczekam jeszcze kilkanaście dni i zobaczę czy autor zechce się podzielić jakimiś bardziej interesującymi szczegółami, które pozwoliłyby mi ocenić jaką grą Elite Encounters zamierza by być i przez to nakłoniły do wsparcia projektu.

Bo szczerze kolejnego klonu klasycznego Travellera nam na prawdę nie potrzeba, każdy jest w stanie otworzyć Expanded Elite Universe i zaadoptować info tam zawarte do swojej Travellerowej kampanii.

Poczekamy, zobaczymy.